Po świątecznym obżarstwie czas na coś zdrowego i lekkiego, a więc ....
Sałatka z topinamburu z orzechami :
3 średnie bulwy topinamburu
2 gruszki
1 mała czarna rzodkiew
6 orzechów włoskich
1 łyżka uprażonego siemienia lnianego
2 łyżki soku z cytryny
świeżo mielony pieprz
świeżo mielona sól himalajska
1 łyżka oliwy lub oleju rzepakowego
Topinambur, gruszkę i rzodkiew obieramy i kroimy w grube słupki, polewamy sokiem z cytryny. Dodajemy siemię, orzechy, sól i pieprz do smaku. Mieszamy i skrapiamy oliwą.
Pyszne :)
Twarożek inaczej :
250 g twarożku wiejskiego
3 łyżki śmietany lub mleka
2 obrane bulwy topinamburu
pęczek rzodkiewek
pęczek szczypiorku
garść uprażonych orzechów włoskich
sól, pieprz do smaku
Twarożek mieszamy ze śmietaną, dodajemy utarty na tarce jarzynowej topinambur, pokrojoną rzodkiewkę i szczypiorek oraz sól i pieprz do smaku. Posypujemy uprażonymi orzechami. Podajemy z chlebem razowym lub tostami francuskimi.
Moja rodzina uwielbia takie śniadania.
niedziela, 12 stycznia 2014
niedziela, 29 grudnia 2013
Gorąca herbatka z rumem i ...
Długie wieczory przy książce lub niezapowiedziana wizyta przyjaciół nie muszą odbywać się jedynie przy kruchych ciasteczkach ze sklepu. Zrobienie pysznej szarlotki zajmie nam ok.40 min.(czas pieczenia), a nawet 20 min. jeśli zrobimy "szarlotkę odwróconą ".
Goście dzwonią do drzwi, a my nastawiamy piekarnik na 200°C i zanim się usadowią wygodnie w fotelach nasza szarlotka już siedzi w piecu i zachwyca nas magicznym aromatem. Będzie to zdecydowanie szybsze rozwiązanie niż wyprawa do cukierni , a walory smakowe bezcenne.
Zachęcam do zimowego pieczenia, to wielka przyjemność i nic tak nie poprawia samopoczucia jak unoszący się zapach pieczonych jabłek z cynamonem i maślanego ciasta. Niezapomniane chwile spotkań z rodziną i przyjaciółmi :)
Ja zawsze zagniatam podwójną lub potrójną porcję i zamraża. Gdy jest mi potrzebna wyjmuję zamrożone ciasto, ścieram na tarce jarzynowej, układam dodatki i piekę. Dziecinnie proste.
Bardzo kruche ciasto ( wersja podstawowa ) :
Potrzebujemy :
4 szklanki mąki pszennej
1 kostka zimnego masła
8 łyżek cukru pudru
4 żółtka
1 laska wanilii
1 szczypta soli
Mąkę z sola i cukrem pudrem przesiewamy na stolnicę lub blat kuchenny, dodajemy pokrojone w kostkę zimne masło i siekamy dużym nożem, żeby masło połączyło się z mąką. Dodajemy żółtka i pestki z laski wanilii, po czym bardzo szybko całość zagniatamy, żeby wszystkie składniki się połączyły.
(Jeśli będziemy ciasto wałkować na placek, a nie chce nam powstać jednolita masa możemy dodać trochę kwaśnej śmietany lub zimnej wody. )
Do szarlotki ciasto nie musi być idealnie połączone, może się kruszyć. Zawijamy w folię i chowamy do lodówki na min.1 godzinę (można w lodówce przechowywać do 2 dni).
Do naszej szarlotki możemy dodać jabłka pasteryzowane ze słoika lub świeże, uprażone wcześniej z ulubionymi dodatkami.
Blachę ( około 20/40 cm ) smarujemy smalcem ( olejem lub masłem) ,rozkruszamy ciasto pozostawiając 1/3 do posypania wierzchu. Wstawiamy do piekarnika na 200°C i pieczemy ok.15 minut. Wyjmujemy i rozkładamy grubą warstwę uprażonych jabłek ( z np. cynamonem, skórką z cytryny, zmielonymi goździkami, świeżo utartym kardamonem, świeżym imbirem itd. czyli co kto lubi ) Zimą dodaję do jabłek bakalie, suszone figi, daktyle, rodzynki, uprażone orzechy włoskie. Całość posypujemy resztą ciasta i pieczemy ok.40 min. w temp 180° C.
Jeśli ciasto za szybko robi się brązowe przykrywamy arkuszem papieru do pieczenia lub folią aluminiową. Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem z cynamonem lub cukrem z lawendą. Możemy polać lukrem cytrynowym, pomarańczowym, posypać uprażonymi płatkami migdałów. Wszystko zależy od naszej fantazji i okoliczności w jakich ciasto podajemy, inspirując naszych gości do przedświątecznych opowieści o zapachach, smakach i historiach, które towarzyszyły w rożnych okresach naszego życia temu magicznemu czasowi jakim są Święta Bożego Narodzenia.
Goście dzwonią do drzwi, a my nastawiamy piekarnik na 200°C i zanim się usadowią wygodnie w fotelach nasza szarlotka już siedzi w piecu i zachwyca nas magicznym aromatem. Będzie to zdecydowanie szybsze rozwiązanie niż wyprawa do cukierni , a walory smakowe bezcenne.
Zachęcam do zimowego pieczenia, to wielka przyjemność i nic tak nie poprawia samopoczucia jak unoszący się zapach pieczonych jabłek z cynamonem i maślanego ciasta. Niezapomniane chwile spotkań z rodziną i przyjaciółmi :)
Ja zawsze zagniatam podwójną lub potrójną porcję i zamraża. Gdy jest mi potrzebna wyjmuję zamrożone ciasto, ścieram na tarce jarzynowej, układam dodatki i piekę. Dziecinnie proste.
Bardzo kruche ciasto ( wersja podstawowa ) :
Potrzebujemy :
4 szklanki mąki pszennej
1 kostka zimnego masła
8 łyżek cukru pudru
4 żółtka
1 laska wanilii
1 szczypta soli
Mąkę z sola i cukrem pudrem przesiewamy na stolnicę lub blat kuchenny, dodajemy pokrojone w kostkę zimne masło i siekamy dużym nożem, żeby masło połączyło się z mąką. Dodajemy żółtka i pestki z laski wanilii, po czym bardzo szybko całość zagniatamy, żeby wszystkie składniki się połączyły.
(Jeśli będziemy ciasto wałkować na placek, a nie chce nam powstać jednolita masa możemy dodać trochę kwaśnej śmietany lub zimnej wody. )
Do szarlotki ciasto nie musi być idealnie połączone, może się kruszyć. Zawijamy w folię i chowamy do lodówki na min.1 godzinę (można w lodówce przechowywać do 2 dni).
Do naszej szarlotki możemy dodać jabłka pasteryzowane ze słoika lub świeże, uprażone wcześniej z ulubionymi dodatkami.
Blachę ( około 20/40 cm ) smarujemy smalcem ( olejem lub masłem) ,rozkruszamy ciasto pozostawiając 1/3 do posypania wierzchu. Wstawiamy do piekarnika na 200°C i pieczemy ok.15 minut. Wyjmujemy i rozkładamy grubą warstwę uprażonych jabłek ( z np. cynamonem, skórką z cytryny, zmielonymi goździkami, świeżo utartym kardamonem, świeżym imbirem itd. czyli co kto lubi ) Zimą dodaję do jabłek bakalie, suszone figi, daktyle, rodzynki, uprażone orzechy włoskie. Całość posypujemy resztą ciasta i pieczemy ok.40 min. w temp 180° C.
Jeśli ciasto za szybko robi się brązowe przykrywamy arkuszem papieru do pieczenia lub folią aluminiową. Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem z cynamonem lub cukrem z lawendą. Możemy polać lukrem cytrynowym, pomarańczowym, posypać uprażonymi płatkami migdałów. Wszystko zależy od naszej fantazji i okoliczności w jakich ciasto podajemy, inspirując naszych gości do przedświątecznych opowieści o zapachach, smakach i historiach, które towarzyszyły w rożnych okresach naszego życia temu magicznemu czasowi jakim są Święta Bożego Narodzenia.
środa, 13 listopada 2013
Smakowite smalce ...
Nie rozpisując się zbytnio i pozostawiając wszystkim smakoszom smalcowych wariacji trochę miejsca dla ich własnych odkryć , podam podstawowy najprostszy sposób na smalec, bazę z która można zrobić wszystko.
Ja za każdym razem eksperymentuję, pozostawiając sobie dwa, trzy malutkie słoiczki, do których dodaję zaskakujące dodatki i zazwyczaj znikają one jako pierwsze. Zachęcam wszystkich do kulinarnych eksperymentów :)
Baza do kuszących smarowideł :
1 kg słoniny
1/2 kg wędzonego surowego boczku lub przerośniętego podgardla
Banalnie prosty sposobi przygotowania :
Jeśli mamy czas i lubimy w smalcu rumiane skraweczki siadamy przed telewizorem i oglądając nasz ulubiony program mozolnie kroimy w drobniutką kosteczkę słoninę i boczek ( podgardle),a kiedy nam się bardzo spieszy,wszystko mielimy w elektrycznej maszynce do mięsa.
Najszybciej usmażymy smalec na dużej patelni, ale możemy to robić w rondlu lub garnku, ważne, żeby był gorący. Smażenie trwa od 30-60 minut (skwarki musza być rumiane).
Przygotowujemy produkty, które zmienią nasz smalec w aromatyczne cuda.
Ja zazwyczaj powstałą bazę dziele na 5 części tzn. odlewam do małego rondelka około 1/5 smalcu i dodaje do każdego przygotowane wcześniej produkty:
Śliwkowiec:
1 cebula drobno pokrojona
10 wędzonych lub suszonych śliwek (polskich) pokrojonych w cienkie paseczki
1/2 łyżeczki roztartego w dłoniach majeranku
świeżo mielony czarny pieprz
Do gorącego smalcu dodajemy cebulĘ i czekamy aż się zeszkli ,od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Następnie dokładamy śliwki, majeranek i pieprz. Mieszamy, czekając, aż cebula stanie się rumiana a śliwki lekko się rozgotują.Trwa to kilka minut. Zestawiamy z ognia i czekamy aż trochę przestygnie. Przelewamy do małych pojemników z kamionki lub słoików. wstawiamy do lodówki na kilka godzin i gotowe.
Jabłuszkowiec:
1 kwaśne jabłko starte na tarce z dużymi oczkami
1 cebula pokrojona drobno
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki tymianku
1 roztarta główka goździka
mały kawałek utartego świeżego imbiru
Postępujemy identycznie jak przy śliwkowcu.
Cebulowiec:
2 cebule pokrojone w cienkie piórka
2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego
rozmaryn, tymianek, kolendra, chilli, czarny pieprz
Postępujemy jw.
Czosnkowiec:
8 zgniecionych ząbków czosnku z łupinami
tymianek, liście świeżej szałwii
Do gorącego smalcu wkładamy zgniecione ząbki czosnku i zioła, jak tylko zaczną robić się złociste odstawiamy z ognia. Wyjmujemy czosnek,zdejmujemy łupinki, rozgniatamy widelcem i dokładamy jak smalec trochę przestygnie, żeby się nie spaliły,bo będą gorzkie.
Dyniowiec:
1 mała cebula drobno pokrojona w kostkę
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
5 łyżek pestek z dyni uprażonych na suchej patelni i posiekanych w paseczki
1 łyżka sosu sojowego
Do gorącego smalcu dodajemy cebulę, żeby się zeszkliła. Następnie dodajemy czosnek, pestki i sos sojowy,mieszamy i odstawiamy na bok do przestygnięcia.
Możliwości są nieograniczone i dlatego kocham tworzyć dla moich bliskich potrawy, które za każdym razem ich zaskakują, nie tylko smakiem, ale też kolorem czy sposobem podania.
Polecam :)
Ja za każdym razem eksperymentuję, pozostawiając sobie dwa, trzy malutkie słoiczki, do których dodaję zaskakujące dodatki i zazwyczaj znikają one jako pierwsze. Zachęcam wszystkich do kulinarnych eksperymentów :)
Baza do kuszących smarowideł :
1 kg słoniny
1/2 kg wędzonego surowego boczku lub przerośniętego podgardla
Banalnie prosty sposobi przygotowania :
Jeśli mamy czas i lubimy w smalcu rumiane skraweczki siadamy przed telewizorem i oglądając nasz ulubiony program mozolnie kroimy w drobniutką kosteczkę słoninę i boczek ( podgardle),a kiedy nam się bardzo spieszy,wszystko mielimy w elektrycznej maszynce do mięsa.
Najszybciej usmażymy smalec na dużej patelni, ale możemy to robić w rondlu lub garnku, ważne, żeby był gorący. Smażenie trwa od 30-60 minut (skwarki musza być rumiane).
Przygotowujemy produkty, które zmienią nasz smalec w aromatyczne cuda.
Ja zazwyczaj powstałą bazę dziele na 5 części tzn. odlewam do małego rondelka około 1/5 smalcu i dodaje do każdego przygotowane wcześniej produkty:
Śliwkowiec:
1 cebula drobno pokrojona
10 wędzonych lub suszonych śliwek (polskich) pokrojonych w cienkie paseczki
1/2 łyżeczki roztartego w dłoniach majeranku
świeżo mielony czarny pieprz
Do gorącego smalcu dodajemy cebulĘ i czekamy aż się zeszkli ,od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Następnie dokładamy śliwki, majeranek i pieprz. Mieszamy, czekając, aż cebula stanie się rumiana a śliwki lekko się rozgotują.Trwa to kilka minut. Zestawiamy z ognia i czekamy aż trochę przestygnie. Przelewamy do małych pojemników z kamionki lub słoików. wstawiamy do lodówki na kilka godzin i gotowe.
Jabłuszkowiec:
1 kwaśne jabłko starte na tarce z dużymi oczkami
1 cebula pokrojona drobno
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki tymianku
1 roztarta główka goździka
mały kawałek utartego świeżego imbiru
Postępujemy identycznie jak przy śliwkowcu.
Cebulowiec:
2 cebule pokrojone w cienkie piórka
2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego
rozmaryn, tymianek, kolendra, chilli, czarny pieprz
Postępujemy jw.
Czosnkowiec:
8 zgniecionych ząbków czosnku z łupinami
tymianek, liście świeżej szałwii
Do gorącego smalcu wkładamy zgniecione ząbki czosnku i zioła, jak tylko zaczną robić się złociste odstawiamy z ognia. Wyjmujemy czosnek,zdejmujemy łupinki, rozgniatamy widelcem i dokładamy jak smalec trochę przestygnie, żeby się nie spaliły,bo będą gorzkie.
Dyniowiec:
1 mała cebula drobno pokrojona w kostkę
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
5 łyżek pestek z dyni uprażonych na suchej patelni i posiekanych w paseczki
1 łyżka sosu sojowego
Do gorącego smalcu dodajemy cebulę, żeby się zeszkliła. Następnie dodajemy czosnek, pestki i sos sojowy,mieszamy i odstawiamy na bok do przestygnięcia.
Możliwości są nieograniczone i dlatego kocham tworzyć dla moich bliskich potrawy, które za każdym razem ich zaskakują, nie tylko smakiem, ale też kolorem czy sposobem podania.
Polecam :)
Zaskakująco pyszna słonina do żytniego chleba Dziadunia :)
Często rozmawiając z przyjaciółmi wracamy do smaków z lat dziecięcych i potraw przygotowywanych przez nasze babcie i mamy. Tak się stało i tym razem. Rozmawiając o wspaniałym chlebie z małych, prywatnych piekarni, po których już nie ma śladu i ubolewając, że nasze dzieci nie znają smaku prawdziwego polskiego chleba, przypomniało mi się jak mój dziadek przygotowywał słoninę. Częstował nią wszystkich, podając z pysznym żytnim chlebem i aromatycznymi kiszonymi ogórkami.
Słonina musi być jak najgrubsza, a wiem z doświadczenia, że ciężko taką znaleźć, ale jeśli się uda...
Słonina musi być jak najgrubsza, a wiem z doświadczenia, że ciężko taką znaleźć, ale jeśli się uda...
Potrzebujemy:
1/2 kg słoniny
1 kg soli kamiennej
1 łyżeczkę czarnego pieprzu
1 łyżeczkę ziela angielskiego
kilka liści laurowych
1 łyżeczkę majeranku
1/2 łyżeczki kminku
1/2 łyżeczki ostrej papryki
kilka ząbków czosnku
kamienny pojemnik, do którego zmieści się słonina
1 łyżeczkę czarnego pieprzu
1 łyżeczkę ziela angielskiego
kilka liści laurowych
1 łyżeczkę majeranku
1/2 łyżeczki kminku
1/2 łyżeczki ostrej papryki
kilka ząbków czosnku
kamienny pojemnik, do którego zmieści się słonina
Wszystkie przyprawy ucieramy w moździeżu i bardzo dokładnie nacieramy nimi słoninę.
Do pojemnika wsypujemy 1/3 soli. Wkładamy słoninę i zasypujemy resztą soli. Słonina musi być całkowicie przykryta. Przykrywamy pojemnik i wstawiamy na dół do lodówki na minimum 2 tygodnie. Po tym czasie słonina będzie aromatyczna i rozpływająca się w ustach.
Do pojemnika wsypujemy 1/3 soli. Wkładamy słoninę i zasypujemy resztą soli. Słonina musi być całkowicie przykryta. Przykrywamy pojemnik i wstawiamy na dół do lodówki na minimum 2 tygodnie. Po tym czasie słonina będzie aromatyczna i rozpływająca się w ustach.
Smacznego.
Jesienne inspiracje....
Skończyły się zielone lekkie posiłki. Już nie mamy ochoty na sałatki, zimne desery i chcemy dobrze zjeść, żeby nie dać się jesiennej szarudze. Kilka pomysłów na to jak przygotować szybko wędlinę do kanapek, treściwy obiad czy gorącą kolację.
W moich poszukiwaniach nowych smaków znalazłam świetny patent na dobrą wędlinę do chleba, której nie potrzeba poświęcać wiele czasu, a efekt jest nadspodziewanie dobry.
W moich poszukiwaniach nowych smaków znalazłam świetny patent na dobrą wędlinę do chleba, której nie potrzeba poświęcać wiele czasu, a efekt jest nadspodziewanie dobry.
Soczysta szynka lub baleron w 5 minut:
Potrzebujemy :
1 kg mięsa od szynki, łopatki lub karkówki
2,3 ząbki czosnku
przyprawy jakie lubimy do mięsa ( majeranek, tymianek, wędzoną paprykę,chilli, pieprz, liść laurowy,ziele angielskie)
Mięso nacieramy przyprawami, wkładamy w siatkę do wędzenia lub zawijamy w gazę i sznurujemy nitką, żeby gaza nam nie spadła podczas gotowania. Wkładamy do lodówki na noc.
Do dużego garnka, w którym zmieści nam się mięso wlewamy 2 l wody,dodajemy 6 łyżek soli, kilka ząbków czosnku, liście laurowe,ziele angielskie, doprowadzamy do wrzenia i wkładamy mięso. Czekamy, aż woda ponownie zacznie wrzeć i gotujemy 5 min. Zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do wystygnięcia
( garnek przykryty pokrywką ).
Kiedy wywar z mięsem jest już zimny zagotowujemy całość raz jeszcze, czekamy 5 min. , zdejmujemy z ognia i czekamy aż ostygnie.
Do dużego garnka, w którym zmieści nam się mięso wlewamy 2 l wody,dodajemy 6 łyżek soli, kilka ząbków czosnku, liście laurowe,ziele angielskie, doprowadzamy do wrzenia i wkładamy mięso. Czekamy, aż woda ponownie zacznie wrzeć i gotujemy 5 min. Zdejmujemy z ognia i pozostawiamy do wystygnięcia
( garnek przykryty pokrywką ).
Kiedy wywar z mięsem jest już zimny zagotowujemy całość raz jeszcze, czekamy 5 min. , zdejmujemy z ognia i czekamy aż ostygnie.
Dyniowe wariacje na niepogodę.
Na jesienne deszczowe wieczory nie ma nic lepszego od kremowej zupy dyniowej z puszystymi bułeczkami z dyni lub aromatycznym leczo z kabaczka czy wszystkich tych warzyw grillowanych lub pieczonych z czosnkiem i ziołami. Ja zachwycam się ich różnorodnym smakiem i kolorami. Nawet przy najgorszej pogodzie poprawiają mi samopoczucie,a konfitura dyniowo -gruszkowa działa jak balsam.
Często więc piekę puszyste dyniowe bułeczki, którymi zajada się moja przyjaciółka Jola, pałaszując je w expresowym tempie bez żadnych dodatków, gdyż jak mówi "wszystkie dodatki psują mi smak".
Do puszystych dyniowych bułeczek potrzebujemy:
1 kg maki
2 paczki suszonych drożdży
2 szklanki ciepłego mleka
1-2 szklanek cieplej wody
2 łyżeczki soli
1 łyżeczkę cukru
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1/2 szklanki pestek z dyni
1 małą dynie ( ja używam Hokkaido)
płatki owsiane do posypania blachy
Proces twórczy:
Dynię kroimy na cztery części. Wyjmujemy pestki i miękki środek. Obieramy ze skóry i dzielimy na mniejsze kawałki. Układamy na blasze do pieczenia, skrapiamy olejem i pieczemy ok.20 minut.w temp.200°C. Musi być miękka.
Do dużej miski przesiewamy mąkę. Dodajemy sól, cukier, drożdże, ciepłe mleko i zagniatamy ciasto, dolewając ciepłej wody, aż uzyskamy jednolitą konsystencje. Upieczoną dynie rozgniatamy widelcem na papkę dodając połowę oleju. Przestudzoną dodajemy do ciasta. Wyrabiamy, dolewając resztę oleju, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na ok. 60 min, do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto pięknie wyrośnie, nastawiamy piekarnik na 200°C. Do ciasta dodajemy pestki i ponownie krotko wyrabiamy. Formujemy małe bułeczki lub paluchy. Układamy na wyłożonych papierem do pieczenia i posypanych płatkami owsianymi blachach. Wstawiamy do pieca na ok. 20 min. Sprawdzamy patyczkiem, po przekuciu musi być suchy.
Układamy w koszyczkach lub na stojakach do wystygnięcia. Ja zajadam gorące, bo wyglądają obłędnie szafranowo i nie mogę się oprzeć pokusie :) Moi goście też. Jola po takiej uczcie leży na kanapie z brzuchem jak piłka i popija miętę krzycząc: "Poproszę jeszcze jedną, ostatnią!"
SMACZNEGO :)
Często więc piekę puszyste dyniowe bułeczki, którymi zajada się moja przyjaciółka Jola, pałaszując je w expresowym tempie bez żadnych dodatków, gdyż jak mówi "wszystkie dodatki psują mi smak".
Do puszystych dyniowych bułeczek potrzebujemy:
1 kg maki
2 paczki suszonych drożdży
2 szklanki ciepłego mleka
1-2 szklanek cieplej wody
2 łyżeczki soli
1 łyżeczkę cukru
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1/2 szklanki pestek z dyni
1 małą dynie ( ja używam Hokkaido)
płatki owsiane do posypania blachy
Proces twórczy:
Dynię kroimy na cztery części. Wyjmujemy pestki i miękki środek. Obieramy ze skóry i dzielimy na mniejsze kawałki. Układamy na blasze do pieczenia, skrapiamy olejem i pieczemy ok.20 minut.w temp.200°C. Musi być miękka.
Do dużej miski przesiewamy mąkę. Dodajemy sól, cukier, drożdże, ciepłe mleko i zagniatamy ciasto, dolewając ciepłej wody, aż uzyskamy jednolitą konsystencje. Upieczoną dynie rozgniatamy widelcem na papkę dodając połowę oleju. Przestudzoną dodajemy do ciasta. Wyrabiamy, dolewając resztę oleju, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na ok. 60 min, do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto pięknie wyrośnie, nastawiamy piekarnik na 200°C. Do ciasta dodajemy pestki i ponownie krotko wyrabiamy. Formujemy małe bułeczki lub paluchy. Układamy na wyłożonych papierem do pieczenia i posypanych płatkami owsianymi blachach. Wstawiamy do pieca na ok. 20 min. Sprawdzamy patyczkiem, po przekuciu musi być suchy.
Układamy w koszyczkach lub na stojakach do wystygnięcia. Ja zajadam gorące, bo wyglądają obłędnie szafranowo i nie mogę się oprzeć pokusie :) Moi goście też. Jola po takiej uczcie leży na kanapie z brzuchem jak piłka i popija miętę krzycząc: "Poproszę jeszcze jedną, ostatnią!"
SMACZNEGO :)
Pyszna zupa dyniowa pachnąca kokosem.
Przepis na zupę jest banalnie prosty i można go modyfikować według upodobań i produktów jakie mamy w kuchni, a także czasu jakim dysponujemy.Za każdym razem będzie miała inny smak i kolor. Wszystko zależy od naszej inwencji.
Jest pyszna i warto ją przyrządzać jesienią, jej aromat z pewnością poprawi nam samopoczucie.
Potrzebujemy:
1 średnią dynie ( ja preferuje Hokkaido , które dostaję od Basi z ekologicznego ogródka)
3 cebule szalotki lub czerwone
5 ząbków czosnku
2 trawy cytrynowe lub skórka i sok z limonki
1 gwiazdkę anyżu
1 papryczkę chilli
1 puszkę mleka kokosowego
2 litry bulionu drobiowego
1/2 butelki białego wytrawnego wina
oliwa do podsmażenia cebuli
uprażone pestki dyni
olej z pestek dyni
sól, czarny pieprz
Proces twórczy:
Jeśli mamy dynię Hokkaido, nie obieramy jej ze skóry, tylko myjemy, kroimy na kawałki, wyjmujemy pestki i układamy w brytfannie. Solimy, skrapiamy oliwą i pieczemy w piekarniku 20 min.(200°C).
Jeśli chcemy szybko przygotować zupę,do garnka wlewamy kilka łyżek oliwy, przesmażamy pokrojoną cebulę,dodajemy czosnek i przyprawy, podsmażamy mieszając. Dodajemy pokrojoną dynię,jak się zrumieni podlewamy winem, chwilę czekamy, aż alkohol wyparuje i dolewamy bulion. Gotujemy ok.15 min.
Następnie dolewamy mleko kokosowe, sól, pieprz (curry, kumin, gałkę muszkatołową, kardamon) doprawiamy do smaku. Wyjmujemy anyż, trawę cytrynową i wszystko blendujemy.
Zupę podajemy posypaną uprażonymi pestkami dyni i polaną bajecznym olejem z pestek dyni, a do tego bułeczki dyniowe lub grzanki z ciabatty.
Smakuje wybornie.Polecam :)
Jest pyszna i warto ją przyrządzać jesienią, jej aromat z pewnością poprawi nam samopoczucie.
Potrzebujemy:
1 średnią dynie ( ja preferuje Hokkaido , które dostaję od Basi z ekologicznego ogródka)
3 cebule szalotki lub czerwone
5 ząbków czosnku
2 trawy cytrynowe lub skórka i sok z limonki
1 gwiazdkę anyżu
1 papryczkę chilli
1 puszkę mleka kokosowego
2 litry bulionu drobiowego
1/2 butelki białego wytrawnego wina
oliwa do podsmażenia cebuli
uprażone pestki dyni
olej z pestek dyni
sól, czarny pieprz
Proces twórczy:
Jeśli mamy dynię Hokkaido, nie obieramy jej ze skóry, tylko myjemy, kroimy na kawałki, wyjmujemy pestki i układamy w brytfannie. Solimy, skrapiamy oliwą i pieczemy w piekarniku 20 min.(200°C).
Jeśli chcemy szybko przygotować zupę,do garnka wlewamy kilka łyżek oliwy, przesmażamy pokrojoną cebulę,dodajemy czosnek i przyprawy, podsmażamy mieszając. Dodajemy pokrojoną dynię,jak się zrumieni podlewamy winem, chwilę czekamy, aż alkohol wyparuje i dolewamy bulion. Gotujemy ok.15 min.
Następnie dolewamy mleko kokosowe, sól, pieprz (curry, kumin, gałkę muszkatołową, kardamon) doprawiamy do smaku. Wyjmujemy anyż, trawę cytrynową i wszystko blendujemy.
Zupę podajemy posypaną uprażonymi pestkami dyni i polaną bajecznym olejem z pestek dyni, a do tego bułeczki dyniowe lub grzanki z ciabatty.
Smakuje wybornie.Polecam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




